środa, 7 marca 2012

154.

Wracamy ze spaceru. Lekko mroźny dzień, z zapowiedzią wiosny w tle.
Chciałaś zostać, iść jeszcze i jeszcze, dalej...
Teraz jesteś zmęczona, głodna, marudzisz, potrzebujesz mnie.
Nie mam czasu, obowiązki czekają, nie da się ich odłożyć, przesunąć.
Nie rozumiesz. Domagasz się mojej obecności, uwagi, zabawy.
Przekupuję Cię precelkiem, deserkiem, czekoladą - jak zwykle.
Bierzesz i marudzisz o jeszcze.
Uczę Cię zapełniać pustkę jedzeniem.
To z poczucia winy, zmęczenia, ciśnienia na doskonałość.
Nie rozumiem, że Ty nie zawsze będziesz zadowolona i radosna.
Marudzenie i brak też są częścią życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz