poniedziałek, 25 czerwca 2012

191.

Bierzesz mnie za rękę, prowadzisz.
Nie chcę tam  iść, ale idę.
Do Twojego świata.
W półmrok i mgłę, po niepewnych kępkach trawy, ze spodziewaniem przepaści pod stopami.

Pokój jest szary, niedoświetlony, z piwnicznym okienkiem.
Na podłodze zniszczony parkiet w jodełkę.
Pusto.
Po kątach zabawki, niezdatni, martwi towarzysze.
Oblepia mnie smutek, spowalnia ruchy.
Siadam obok Ciebie na podłodze, czekam.
Jestem. Przytulam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz