Napinasz całe ciało, krzyczysz. Nie możesz wytrzymać. Naprawdę.
Tak strasznie pragniesz obecności.
Taka otchłań samotności, niebycia otwiera się w tobie.
Jak palący ogień, jak mroźny wiatr.
Tak bardzo, że jakakolwiek bliskość jest niemożliwa.
Można tylko być obok. Być może to cierpliwe czekanie jest dla Ciebie drogą powrotną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz