Patrzysz gdzieś daleko takim smutnym wzrokiem. Zbyt rozczarowana, żeby się wściec, żeby walczyć. Zastygasz. Stajesz się przezroczysta. Szklana.
Przytulam Cię, ale jesteś nieobecna. Boję się, że nieopatrznie stłukę cienką skorupkę.
Przytulam Cię. Smutek przepływa swobodnie. Jest ogromny. Gęsty.
Niech płynie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz