niedziela, 23 października 2011

127.

Wiążę Cię w ciasny gorset, krępuję, knebluję. Boję się.
Nie oglądasz się na moje lęki, na moje nawyki.
Gdybym Ci pozwoliła, wybuchłabyś uczuciami.
To takie niewłaściwe. Niebezpieczne. Demaskujące. Niepotrzebne.
Przecież ja wiem - jedyne, co dziecko może dać naprawdę, to święty spokój.
Wtłaczam Cię uparcie w mój własny gorset.
W nocy płaczę. Z żalu za każdym zmrożonym uśmiechem, za zlekceważonym dziecinnym "kocham Cię".
Twoim. Moim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz