Nagle się uspokajasz. Przeszkadzasz tylko trochę w pracy, rozpraszasz, nie dajesz spokojnie posiedzieć i skończyć zaczętej roboty, ale nie odstawiasz takich histerii jak wczoraj. Nic się nie zmieniło.
Nie rozumiem. Przytulam Cię. Pozwalasz. Zamykasz oczy, trochę się uśmiechasz. Może zaśniesz o normalnej porze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz