Granica się zgubiła. Został płacz - Twój głośny, rozpaczliwy, nieokiełznany i mój ukrywany, łzy prawie wymykające się spod powiek, w sklepie, w autobusie, na ulicy.
Nie mogę Cię uspokoić. Nie jestem oparciem. Nie wystarczam.
Potrzebujesz bezpiecznych ramion, mocniejszych, pewniejszych niż moje.
Ja potrzebuję zamknąć za sobą drzwi, na chwilę chociaż zostać sama, żeby nikt na mnie nie patrzył, nikt nie podsłuchiwał.
Jedno i drugie niemożliwe. Konieczne.
Płaczesz. Boisz się. Nie rozróżniasz prawdy, doświadczenia od fantazji.
Ja mam wrażenie, że oszaleję. Nie rozróżniam teraz od kiedyś, rozumu od emocji.
I Ty i ja czujemy, że nie ma blisko nikogo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz