Wciąż słyszysz, że nie wolno Ci się złościć. Nawet, kiedy akurat nikt nic nie mówi, nawet, kiedy zatkasz uszy - słyszysz to w swojej głowie. Wściekasz się wtedy jeszcze bardziej - bezradna, rozdarta między sobą a poczuciem winy. Czujesz się taka niedobra, gorsza od innych, głupia i prymitywna. Niegodna. Szukasz jakiegoś pretekstu, uzasadnienia, narzekasz na urzędników, przepisy, klientów, pogodę. Masz szczęście, kiedy ktoś zrobi coś jawnie głupiego, nieuczciwego, niesprawiedliwego.
Wciąż słyszysz też, że to Ty nie masz powodu do złości. Inni mogą się zdenerwować, krzyczeć i wygadywać różne przykre rzeczy. Nawet, jeśli przesadzili, to przecież na pewno dałaś im jakiś powód, jeśli nie teraz to kiedyś. Nie muszą przepraszać. Ty tak. Z resztą przeprosiny nie wystarczą, musisz ponieść karę, musisz poczuć, jak straszną rzecz zrobiłaś - ośmieliłaś się wybuchnąć.
Odkąd możesz, zachowujesz się podobnie - szukasz usprawiedliwienia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz