niedziela, 20 lutego 2011

85.

Rządzisz mną dzisiaj, właściwie od wczoraj po południu. Czegoś chcesz, ale nie mówisz tego jasno. Nie potrafię się domyślić. Ulegam. Spełniam Twoje zachcianki, bo mam nadzieję, że to Ci wystarczy, że dasz mi spokój, odczepisz się. A Tobie chodzi o coś innego.


To jakby smutek, jakby tęsknota, jakby ukryty płacz. Jak ptak, który zdąży się zerwać i odlecieć, kiedy chcę mu się przyjrzeć. Głośno powtarza dręczący refren, ostrym tonem, w ukryciu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz