Pochłaniasz mnie. Nie istnieję. Tylko Ty i Twoje krzyki. Twój płacz. Napięcie. Lęk. Tęsknota. Smutek. Wszystko Twoje. Cały ocean Ciebie. Trudno mi utrzymać się na powierzchni. Trudno myśleć, że jest jakiś brzeg, coś innego niż rozkołysany bezmiar wody, chaotyczny, bez kierunku, ogłuszający, wyczerpujący.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz