Wyraźnie to Ty rządzisz. Stawiasz na swoim. Nie mam siły i Ci odpuszczam.
Przez chwilę jest nawet zabawnie. Swobodnie. Bez konfrontacji. Oddech.
Potem nieokiełznana destrukcja bierze górę. Szalejesz.
Tyle w Tobie złości i nienawiści, tak bardzo sobie szkodzisz.
Nie potrafię już tego powstrzymać, walczę z Tobą i przegrywam. Porażka. Płacz. Rozczarowanie. Pretensje. Smutek.
Jak ziarenka baobabów - nie można im odpuścić, kiedy są małe. Twoim sygnałom nadchodzącej destrukcji też nie. Trzeba czujności. Konsekwencji.
Nie ma już siły. Chcę odpocząć. Odpuścić to napięcie.
A tu jeszcze trzeba pozbierać konsekwencje...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz