Idzie jesień. Rano szaro, ciemno i pada. Popołudniu ostre słońce i zimny wiatr.
Niepokój. Niepokój przyrody wokół, lęk przed zmianą. Przed śmiercią, usychaniem, więdnięciem.
Ty też to czujesz. Jesteś taka malutka a już boisz się zwiędnąć.
Bardzo się boisz.
Każda chwila bez fizycznej bliskości otwiera przed Tobą otchłań nieznanego, zmiennego świata, coraz zimniejszego. Płaczesz, bo nie rozumiesz. Rozpaczliwie tęsknisz do ciepła dotyku, który Ci to nowe oswoi, do znanego rytmu serca, który Ci powie, że to nowe jest bezpieczne, do zapachu, zbuduje wokół Ciebie przestrzeń obecności.
Kochana, wciąż tego potrzebujesz.
Inaczej lęk się w Tobie zadomowi, ogarnie, przesiąknie, podbarwi każdy obraz i dźwięk.
Przytul się, żeby mrok Cię nie ogarnął.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz