wtorek, 17 kwietnia 2012

178.

Czasem wyglądasz jak dziecko przyklejone do wystawy. Jakbyś próbowała dotknąć czegoś za grubą szybą. Masz takie smutne oczy.
Czasem wyglądasz jak więzień zamknięty za murem. Jakbyś straciła nadzieję, że można wyjść albo że ktoś może tam wejść. Wtedy masz puste oczy. Martwe.
Szyba i mur, kolczasty żywopłot - w Twoim umyśle. W Twoim sercu. W Tobie.
Głęboko zakorzenione, oparte na solidnych fundamentach.
Twój sposób postrzegania świata.
Wyuczony ze wzroku unikającego kontaktu, ze słów wypowiadanych ponad Tobą, z czterech ścian Twojego pokoju i wlokących się boleśnie pustych godzin.
Trudno Ci uwierzyć, że świat na zewnątrz jest lepszy, że to, za czym tęsknisz istnieje, że nie jest bajką, zmyśloną historyjką. Że można przeglądać się w czyiś oczach więcej niż raz.
Wrośnięty korzeń boli. Bardzo. Ale jest dotykalny, stały, znajomy. Poza nim jest niewiadome.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz