niedziela, 29 stycznia 2012
139.
Stoisz sama na środku placu. Pada deszcz. Noc. Światła odbijają się w mokrych płytach pod nogami, rozszczepiają w kroplach wokół Ciebie. Woda spływa Ci z mokrej grzywki. Płaczesz? Nie, oczy masz wielkie z przerażenia, szeroko otwarte, bezradne. Czekasz na kogoś, kto zniknął. Nie przychodzi tak długo, że nie jesteś pewna, jak wygląda. Boisz się. Jeżeli go nie poznasz, jeżeli przegapisz, zostaniesz tu na zawsze. Nie będzie nadziei, nie będzie jutra, tylko puste nigdy. Może lepiej, że nikt nie nadchodzi. Przynajmniej się nie pomylisz. Czekasz w deszczu, drżysz, a noc się wydłuża.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz