czwartek, 31 maja 2012

183.

Chodzisz delikatnie, na paluszkach. Ostrożnie, jakby po krawędzi świata. Lekko i zwiewnie. Jak tancerka, jak motyl w słońcu. Przerażająco. Jak linoskoczek nad przepaścią. Nieprecyzyjny ruch i spadniesz poza. W rozpacz, przerażenie, pustkę. Stoisz w drzwiach wspólnego świata, niepewna, z wyrazem zdziwienia na twarzy. Jakbyś chciała zapytać, czy możesz wejść, czy naprawdę warto. Warto. Sto razy warto. Wejdź. Zanurz się. Poczuj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz